tel.: 18 33 14 320    kom.: 502 319 801    e-mail: snieznica@ksm.org.pl

 

Historia ośrodka

Nasz Ośrodek – zamieszkałe zabudowania w lesie, ok. 1 km od drogi i osad ludzkich – to ciekawy także kawałek historii Polski! To jedyny taki przypadek tak wysoko w górach działającej instytucji dydaktycznej i religijnej.

Już w 1928 r. założona tu została kolonia letnia dla Sodalicji Mariańskiej Uczniów Szkół Średnich. Inicjatorem i potem wytrwałym opiekunem tej kolonii był ks. Józef Winkowski (1888 - 1951), katecheta zakopiański. Samą zresztą Sodalicję w szkołach średnich on właśnie też założył i rozszerzyła się szybko po całej Polsce.

O Sodalicji Mariańskiej  i o ks. Józefie Winkowskim piszemy więcej w Nasze publikacje.

 

Krótki rys historyczny.

Z ogólnopolskich składek młodzieży i innych życzliwych ludzi w ciągu 2 lat ks. Winkowski zakupił ten górski leśny teren, który sobie upatrzył, przyprowadzony tu przez dziekana mszańskiego ks. Józefa Stabrawę. Na małej słonecznej polance zwróciło mu uwagę wydajne źródło. Sprzedający właściciel terenu zaproponował mu zakup także całego areału lasu, łącznie 180 morgów. Do tego z biegiem czasu doszło.

Kolonia zaczęła działać już w 1930 r., po dwu latach budowy. W czasie wakacji były tylko 2 turnusy, ale za to aż 4-tygodniowe! Przybywali tu uczniowie ze szkól średnich z całej Polski. Uczennice należące do Sodalicji miały swoją kolonię w szkole w Sowlinach na przedmieściach Limanowej.

Trzeba wyjaśnić, że pobyt miał przede wszystkim charakter integracyjny a także zdrowotny. Musimy pamiętać, że wtedy  Polska dopiero co wyszła z niewoli i podziału na zabory. Od kilku pokoleń Polacy nie mogli się swobodnie kontaktować ani spotykać. To spowodowało głębokie różnice, które potem przeszkadzały przy wspólnej pracy, gdy trzeba było od podstaw organizować struktury państwa. Sodalicja Mariańska pięknie wyszła  naprzeciw tym wyzwaniom organizując ogólnopolskie kolonie letnie dla młodzieży na Śnieżnicy.    Religijnego (rekolekcyjnego) celu nie podkreślano, ani też – zdaje się – wprost nie zamierzano. Słowa „integracja” (tak dziś modnego i chyba nadużywanego) też nie było w żadnym opisie czy deklaracji – ale robota integracyjna szła pięknie i skutecznie!

Program każdego dnia był bardzo urozmaicony: było dużo wycieczek i zajęć sportowych. Były boiska do piłki siatkowej i nożnej, w 1933 r. zrobiono basen kąpielowy (6x12 m), była świetlica z biblioteczką i różne gry. Regularnie też były ogniska ze wspólnym śpiewaniem piosenek, co tydzień były referaty (odczyty) na wyznaczony temat, przygotowywane przez uczestników, i oczywiście potem dyskusja. Naturalnie, że były wspólne modlitwy i codzienna Msza św. Każdy turnus miał swojego ks. kierownika, opiekuna.

Uczestnicy (pilnowano, aby byli z całej Polski) przybywali na Śnieżnicę po podróży pociągiem, który przejeżdżał pod Śnieżnicą  na linii kolejowej Chabówka - Nowy Sącz. Ruch kołowy był  wtedy mało rozwinięty, autobusy nie kursowały, jeśli już – to były bardzo drogie. Dzisiejsza droga nr 28 była oddana do użytku w 1851 r. a kolej w roku 1884!

W okresie działalności kolonii, a więc od 1930 r do wybuchu wojny (ostatni turnus skrócono o kilka dni, rozwiązując kolonię 24 sierpnia 1939 r.!) przez Śnieżnicę przeszło ok. 500 chłopców.

Mieli oni do zamieszkania 3 budynki: Krakowianka, Wilnianka i Zakopianka. Pierwsze budynki to raczej baraki z piętrowymi pryczami. Z biegiem czasu zostały one zastąpione solidnymi, też drewnianymi (budulec był pod ręką) budynkami, ale miały już 2 kondygnacje, werandy, wewnątrz korytarze, a ściany były solidne, ciepłe. Jeden z takich budynków stoi do dziś – to Zakopianka z 1934 roku! Nazwy budynków wzięły się z listy wykazującej najhojniejsze sodalicje na budowę kolonii. Prócz tych trzech były jeszcze budynki jadalni z kuchnią, kaplicy (na środku placu, gdzie do dziś rosną lipy okalające kiedyś małą świątynię) oraz Prezesówki, zamieszkiwanej przez ks. kierownika kolonii i ks. Winkowskiego (Prezesa Związku Sodalicji Mariańskich). W ostatnich latach działalności, gdy ze źródła poprowadzono wodociąg, wybudowano niedaleko jadalni umywalnię.

Kolonia letnia była po wakacjach zamykana, ruchomy cenniejszy inwentarz był zwożony dwoma furami na przechowanie do plebanii w Mszanie Dolnej, by potem – w czerwcu następnego roku – powrócić na Śnieżnicę. Budynków i lasu doglądał zatrudniony tutaj sąsiad z Gruszowa – Piotr Chrustek. Niekiedy nawet tutaj dłużej przemieszkiwał, co na dobre wychodziło całemu dobytkowi.

Wojnę i okupację kolonia przetrwała, chwała Bogu, bez większego uszczerbku. Gorzej się stało po wojnie, ponieważ „władza ludowa” zagarnęła cały teren, także i budynki, w których urządzano letnie obozy, kolonie itp... Jak wspominają starsi ludzie w pewnym okresie groziło nawet zamknięcie i likwidacja tego miejsca wypoczynku. Budynki i ich urządzenie były skrajnie wyeksploatowane, do tego doszedł jeszcze pożar „Wilnianki” (stała obok Zakopianki, bliźniaczo podobna do niej) i sytuacja stawała się niepomyślna dla dalszej działalności. Nastąpił jednak jakiś przełom i limanowski Powiatowy Ośrodek Sportu i Turystyki (POSTiW) zabrał się za przebudowę (koniec lat 60. ub. wieku), a właściwie to budowę 2 budynków: nowej jadalni i kuchni oraz nowego hotelu „Podhalanka” na zgliszczach Wilnianki. Zrobiono też modernizację – centralne ogrzewanie, wodociąg, łazienki. W tym okresie też rozebraną kaplicę, która wzięła parafia Raba Niżna.

Częstymi gośćmi byli studenci z krakowskich uczelni oraz różne kolonie szkolne. Zimą próbowano organizować obozy narciarskie, ale wyciąg narciarski powstał pod koniec  lat 70. Był to chyba najdłuższy (ponad 1 km) „orczyk” w Polsce, a ponadto można było zaczepiać się do niego po kilku krokach z peronu stacji PKP w Kasinie Wielkiej!

Po zmianach ustrojowych w Polsce (rok 1989) zaczęliśmy starania o odzyskanie dla Kościoła tej przedwojennej własności i placówki. Po dwuletnich zabiegach w Krakowie i Warszawie udało się odzyskać część terenu (3,36 ha z ok. 100 ha!) z budynkami. Równocześnie prawie zaczęły tu przybywać różne grupy kościelne (parafialne, zakonne, organizacje katolickie) na krótszy lub dłuższy pobyt. Wielkie zasługi w odzyskaniu tego terenu i w powstaniu Ośrodka Rekolekcyjnego ma ks. prałat Antoni Sołtysik, wtedy jeszcze proboszcz par. św. Mikołaja w Krakowie. Z biegiem czasu postępowały remonty, modernizacja a nawet rozbudowy. To dotyczy zwłaszcza „Krakowianki”, która była parterowym „pawilonem” mieszczącym stołówkę i kuchnię z magazynami w podmurówkach. Ważną inwestycją było doprowadzenie gazu, dzięki czemu nie spalamy węgla – i mamy czyste powietrze!

W roku 2000 powstała kaplica, czy raczej szykowny „góralski” kościołek na nowym miejscu, urządzana potem jeszcze przez wiele lat, może aż do dzisiaj, bo na względzie mamy także jej otoczenie.

O świątyni więcejPod opieką Świętych.

Accessibility statementStrona domowaSite mapSzukajContactUp